piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 12


M
usiałam się przejść. Nie dawałam rady z tym sama. Nie wiedziałam, czy mogłam pójść do Leo, czy mogłam do Camili. To wszystko strasznie się pokomplikowało. Ale wiem jedno. Poznałam niesamowitych ludzi, którzy wprowadzili do mojego życia szczęście i miłość. Postanowiłam pójść do dziewczyn. One są „na bieżąco” w sprawach chłopców, na pewno coś mi poradzą. Z tą wizytą wiązała się inna, gdyż dziewczyny praktycznie całe dnie przesiadywały u chłopców. „No nic, przecież sama chciałam to wszystko rozwiązać” pomyślałam. Poszłam.

Drzwi otworzyła mi Rose, dziewczyna Lou.
- Oooo Olivia. Jak się cieszę, że Cię widzę, wchodź.- to były jej pierwsze słowa jakie powiedziała, a następnie przytuliła mnie bardzo mocno.
- Hej, dziękuję. – weszłam do środka, nic tu się nie zmieniło. Nawet pachniało tak samo.
 Wszyscy, gdy mnie ujrzeli, rzucili się na mnie jakby mnie z rok nie było. Od naszego ostatniego spotkania minął…..  O Boże.! Minął miesiąc. Jak mogłam tak ich zaniedbać.?
Był tam też Zayn. Przywitał mnie skinieniem głowy i poszedł oglądać telewizję.
- Przepraszam chłopcy, ale tak naprawdę to przyszłam do dziewczyn. – powiedziałam, a Niall z Liamem zrobili obrażone miny. Poszłam z dziewczynami do pokoju.

- Co ja mam dalej robić? – zapytałam bezpośrednio. Danielle, Camila i Rose ucichły na chwilę.
- A co uważasz za słuszne.? Zrób to, co ci podpowiada serce kochanie – Czasem myślałam, że Danielle jest jakoś spokrewniona z Liamem. Obydwoje dawali świetne rady.
- Tylko, że ja nie wiem co jest słuszne. Kocham go, ale z drugiej strony czuję ten ból.
Nie wytrzymałam, rozpłakałam się. Wszystkie emocje puściły i nie mogłam nad sobą zapanować. Dziewczyny pocieszały mnie jak mogły. Camila przyniosła nawet ciasteczka.
Po jakiś dwóch godzinach płakania poczułam się zmęczona. Chyba troszeczkę przysnęłam.


- A gdzie Olivia.? – zapytał Harry, gdy dziewczyny zeszły do salonu.
- Poszła spać, była bardzo zmęczona.
Zayn nagle wstał i powiedział, że idzie do kuchni po popcorn. Horan chciał iść z nim, lecz ten powiedział, że sobie poradzi. Tylko kuchnia nie znajduje się na piętrze. Zayn poszedł do Liv. Otworzył cichutko drzwi i ujrzał ją, śpiącą, niewinną. Położył się koło niej, brakowało mu jej bliskości, zapachu, wszystkiego. Gdy bawił się jej włosami, zauważył ślady po łzach na jej policzkach. „Czemu płakała”.? Poszedł do Danielle.
- Dan, nie wiesz dlaczego Liv płakała.?
- Tak, wiem. Ona chce wrócić Zayn. Nadal Cię kocha. Bądź dla niej dobry. To niewiele.


Gdy się obudziłam, był środek nocy. Spostrzegłam smukła sylwetkę, ułożoną obok mnie. To był ON. Ta postać ze snu, która leżała w kałuży krwi to był ON. ! Wiedziałam, że skądś ją znałam. Przyjrzałam się jej uważnie.
- O Matko.! – krzyknęłam przerażona, a chłopak się obudził. – Zayn co ty robisz ze mną w jednym łóżku.?
- Ekhm co Ty robisz w moim łóżku?
Faktycznie, byłam w jego pokoju, w jego łóżku.
- Przepraszam, przyszłam porozmawiać z dziewczynami i widocznie zasnęłam. – powiedzieć mu, czy nie, powiedzieć, czy nie… Pani stojąca przy siódemce jego mać.! Powiem. - Wiesz, przemyślałam sobie to wszystko i chyba chcę spróbować jeszcze raz.
- Naprawdę.? Nawet nie masz pojęcia, jak się cieszę. Czekałem, tak jak obiecałem.
Przytuliłam się do niego. Tak, tego mi zdecydowanie brakowało. Położyliśmy się i razem odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza.

Rano obudziłam się bardzo wyspana i szczęśliwa. Popatrzyłam na miejsce obok mnie. Już nie było puste, zajmował je MÓJ mężczyzna. Zaczęłam delikatnie go łaskotać. Nic, spał jak zabity. Zrezygnowana odwróciłam się do niego plecami i próbowałam dalej usnąć. Zayn złapał mnie w pasie, i zaczął całować po szyi.
- Już nie śpię kochanie – powiedział uśmiechnięty i powrócił do tego, co robił.
- Ahahah idioto to łaskocze. Przestań. – śmiałam się i błagałam, ale ten nie przestawał.
W końcu wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam pędem po schodach na dół. Mulat pobiegł za mną, ganialiśmy się po całym domu.  Niestety, w kuchni mnie dopadł.
- Nie ładnie tak uciekać, zostaniesz strasznie ukarana. – po tych słowach przyciągnął mnie do siebie i połączył nasze usta. To był nasz pierwszy pocałunek od ponad miesiąca.

- Ekks, widzę, że już wszystko w porządku. – Harry zaśmiał się, widząc naszą reakcję.
Szybko odkleiliśmy się od siebie, a Harold pognał powiedzieć, że nas przyłapał wszystkim domownikom. Nie obyło się bez komentarzy i śmiechów ku naszemu zażenowaniu. Ale czy nie właśnie za to ich kocham.? Tak, to są moi prawdziwi przyjaciele, taka mała rodzina.

------------------------------------------------------------------------
Małe ogłoszenia.;) ZAWIESZAM bloga na czas nieokreślony z powodu braku czasu. 
Wiem, wiem ale ilość czytelników też nie zachwyca ;<  To chyba na tyle. Xxx :*